Rozdzał 2.

UWAGA UWAGA! Zmieniam narrację w moim opowiadaniu na pierwszoosobową. Rozdziału 1 nie poprawiam.

Rozdział 2.
Bałam się odwrócić. Serce waliło mi jak oszalałe. Ten ktoś był coraz bliżej… i bliżej. Nagle mnie olśniło. W tej samej chwili męskie dłonie zasłoniły mi oczy. Nie krzyczałam.
– Cześć Le. Kiedy przyjechałeś?
– Skąd wiedziałaś, że to ja?- wydawał się być rozczarowany.
– Poczułam zapach wody kolońskiej, którą dałam ci na urodziny w zeszłym roku- i objęłam go mocno w pasie.
– Ach tak… Wróciłem dwie godziny temu. I mam coś dla ciebie- z kieszeni wyjął małą paczuszkę.
– Nie musiałeś.
– Ale chciałem.
Szybko rozpakowałam prezent. Była to bransoletka z serduszkiem, na którym było napisane moje imię. Znowu go objęłam.
– Strasznie za tobą tęskniłam. nie wyjeżdżaj już więcej.
– Wiesz, że muszę. Ale zostaję na dwa tygodnie.
– Będziesz mógł przyjechać tak za dwa i pół miesiąca znowu? Mam wtedy urodziny.
– Tak? Nie wiedziałem – zaśmiał się Lean.
– Tak. Siedemnaste.
– O, ja nieszczęsny! Zapomniałem- i uśmiechnął się niewinnie. Wiedziałam, że kłamał.
Wróciliśmy do domu. Mój brat potrafił być nieznośny. Ma dwadzieścia lat, a zachowuje się jak dziesięciolatek. Szkoda, że rzadko go widuję. Świetnie gra na gitarze. Próbował mnie kiedyś nauczyć, ale jego instrument ledwo to przeżył. Mówi, że mi lepiej wychodzi śpiewanie. Podobno mam ładny głos. Nie zgadzam się z tym. Wyję jak syrena strażacka.
Weszłam do pokoju, znalazłam MP4 i zaczęłam słuchać muzyki. Nie mam ulubionego stylu czy zespołu. Słucham tego, co w danej chwili mi się podoba i na co mam nastrój. Właśnie leciało Nothing Else Matters zespołu Metallic, gdy dostałam sms’a od Alex:
Kiedy masz urodziny?
Napisałam, że 17 listopada. Hym… Będę mieć siedemnaste urodziny siedemnastego dnia miesiąca. To coś musi znaczyć.

Następnego dnia w szkole było spoko. Zauważyłam, że Kastiel był tylko na matmie i biologii. Dowiedziałam się, że u niego wagary to normalka. Okazało się, że nigdy nie chodzi na polski. Ja osobiście też za tym przedmiotem nie przepadam. Chociaż z drugiej strony kocham pisać opowiadania i wiersze. Raz nawet Le poprosił mnie, żebym napisała słowa do jego piosenki.
Po lekcjach stwierdziłam, że posiedzę na boisku. Miałam tylko nadzieję, że znowu nie zacznie lać. Przy murze rosło kilka drzew ogrodzonych siatką. Nie miałam ochoty siedzieć na betonie, więc przelazłam przez siatkę do „zakazanego obszaru”. Jak dobrze, że ubrałam spodnie. Niestety balerinki to był zły pomysł. Ściągnęłam je i przerzuciłam  za ogrodzenie.
W zagajniku było pięknie! Zielona trawa, kolorowe liścia na i obok drzew, śpiewające ptaki i… Kastiel?! Udałam, że go nie widzę. Siedział na ławce ze słuchawkami w uszach i zamkniętymi oczami. Jego rubinowe włosy wspaniale wyglądały w słońcu…
Nie, kobieto! NIE! Drugi dzień szkoły, a ty już myślisz o chłopakach?! Pamiętasz pana M.? – moja podświadomość miała rację. Niedawno rzucił mnie wyżej wspomniany M. Na myśl o nim coś zakuło mnie w sercu.
Tylko mi się tu nie rozklejaj. Masz być silna i znowu miała racje. Nie ma co rozpamiętywać. Mówi się trudno i żyje się dalej. To moje życiowe motto. Usiadła, pod jabłonką, wyjęłam z plecaka MP4 i zaczęłam słuchać. Pierwszym utworem na liście był Unforgiwen zespołu Metallica. Zamknęłam oczy.Nie świadoma tego co robię, zaczęłam nucić. Najpierw cicho, coraz głośnie i głośniej. Potem robiłam to samo przy innych piosenkach. Znałam je wszystkie na pamięć. Gdy skończyłam wyć, wyjęłam słuchawki z uszu i spakowałam odtwarzacz. Miałam wrażenie, że ktoś za mną stoi i mnie obserwuje.

WordPress Themes