Rozdział 1

Rozdział 1

Szesnastoletnia Sandra rozpoczęła naukę w liceum Słodki Amoris. Biegła korytarzem na pierwszą lekcję. Nagle uderzyła w coś i upadła na ziemię. Książki wyleciały jej z rąk.
– Och… Przepraszam. Ale ze mnie niezdara. Nic ci nie jest?
Uniosła głowę i zobaczyła przystojnego, wysokiego blondyna o złotych oczach.
– Nie, to moja wina. Nie patrzyłam, gdzie biegnę.
– Jesteś nowa?
– Tak. Mam na imię Sandra.
– Ja Nataniel. Jestem gospodarzem szkoły.
– Nie wiesz, gdzie jest sala numer dwadzieścia pięć?
– Idź prosto i za koszem w prawo.
– Dzięki. Jeszcze raz przepraszam.
Chłopak podał jej książki, odwrócił się na pięcie i odszedł. Dziewczyna zmierzała do klasy. Zdążyła w ostatniej chwili.
DRYŃ!
DRYŃ!
Dzwonek obwieścił, że zajęcia się rozpoczęły.
– Przepraszam, mogę tu usiąść? – spytała nastolatka o rubinowych włosach.
– Jak chcesz- warkną chłopak.
Już i tak nie miała czasu zapytać kogoś innego, bo do klasy weszła nauczycielka.
Przez całą lekcję jej „koleg1a” siedział rozwalony. Dziewczyna siedziała na skraju stołu. Gdy zajęcia się skończyły, postanowiła zmienić ławkowego sąsiada.
– Co, już uciekasz?- zapytał drwiącym tonem chłopak.
– Myślałam, że ci przeszkadzam i nie życzysz sobie moje towarzystwa.
Czarnooki wzruszył ramionami.
– A tak w ogóle jestem Sandra- i wyciągnęła do niego rękę.
– Kastiel- odrzekł obojętni, nie racząc uścisnąć jej dłoni. San stwierdziła, że lepiej będzie, jak usiądzie z kimś innym.
– Cześć, czy jest tu wolne?
– Tak, siadaj.
Usiadła obok rudej dziewczyny o imieniu Alexandra. Przegadały całą przerwę.

Gdy dzwonek zadzwonił o godzinie czwartej, ze szkoły wylała się fala uczniów. Sandra zastała dłużej na prośbę dyrektorki.
– Przypomniałam sobie, że jeszcze nie zwiedzałaś naszej szkoły. Wyznaczyłam ci przewodnika. Nataniel, możesz tu przyjść?- krzyknęła w stronę drzwi. Chwilę później zjawił się w nich chłopak, na którego szesnastolatka wpadła rano.- Oprowadź Sandrę po naszej szkole.
– Oczywiście pani dyrektor. Chodź – powiedział do dziewczyny. Gdy byli na korytarzu…
– Słuchaj, jeszcze raz cię przepraszam za rano…
– Nie masz za co. Każdemu mogło się zdarzyć. Gdzie chcesz najpierw pójść?
– Może zaczniemy od góry?
– Dobra.
Po oglądnięciu budynku nadszedł czas na tereny zielone. W rogu na ławce siedział ten sam chłopak, z którym siedziała na pierwszej lekcji.
– A więc, to boisko. Nie można tutaj wychodzić w czasie przerw, ale przed i po lekcjami jest to dowolne.
Nie słuchała go. Patrzyła na Kastiela. Niebo nagle pociemniało i zaczął padać deszcz. San zaczęła biec w kierunku liceum. Nataniel za nią. Dziewczyna zobaczyła, ze tajemniczy chłopak nawet nie ruszył się z miejsca.

Była piąta, a deszcz jeszcze nie ustał. Miała to gdzieś. Nie zważając na wodę szła powoli chodnikiem. Miała wrażenie, że ktoś za nią idzie…

WordPress Themes