Rozdział 6.

Rozdział 6.
Zadzwoniłam na dzwonek. Nic. drugi raz. Też nic. Rodzice jeszcze nie wrócili. Przegrzebałam torbę w poszukiwaniu kluczy, ale ich nie znalazłam. Lewa noga, na której opierałam cały ciężar ciała, zaczęła mnie boleć. Powoli usiadłam na wycieraczce.
– Wszystko ok? – usłyszałam znajomy głos.
– Tak.
– To czemu nie wchodzisz do środka?
– Bo dom opanowały teletubisia.
– Chcę ci pomóc…
– Wiem, przepraszam. Przez ten ból mózg mi nie działa tak jak powinien.
A czy on kiedykolwiek działał dobrze? odezwała się moja podświadomość.
Siedziałam z ugiętymi nogami i twarzą zakrytą włosami. On stał nachylony nade mną. Jak on się tam znalazł?
– Spróbuj wyprostować nogę.
– Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić – dotknął mnie w złamane miejsce. Zacisnęłam oczy. Chyba to zobaczył, bo zabrał  stamtąd  rękę.
– Będziesz tu tak ze mną siedział?
– No. Chyba, że ci przeszkadzam i nie życzysz sobie mojego towarzystwa.
Popatrzyłam na niego.
– Możesz mnie nie cytować?
– Mam sobie iść?
– jak chcesz – tak naprawdę chciałam, żeby został. Usiadł obok mnie. Wyciągnęłam MP4. Podłam mu jedną słuchawkę, a drugą włożyłam sobie do ucha. Pierwszą piosenką było Urforgiven zespołu Metalica.
Zaczęłam cicho nucić. Dołączył się. Miał genialny głos. Po kilku piosenkach zrobiłam się senna. Oparłam głowę o jego ramie i zamknęłam oczy. Ostatnie co pamiętam, to piosenka Znam Cię na pamięć Moniki Brodki.

***
Obudziłam się we własnym łóżku. Jak ja się tam znalazłam? Popatrzyłam na zegarek. Była dziewiąta! Zaspałam do szkoły. Szybko wstałam, ale zaraz wróciłam na łóżko. Poczułam okropny ból nogi. Nagle wszystko wróciło. Złamana noga, Kastiel, MP4, wycieraczka…
Usłyszałam kroki. Przez drzwi weszła moja mama.
– Wstałaś? To dobrze. Ubierz się. Za chwilę jedziemy do lekarza,
– Mam pytanie. Jak się dostałam do pokoju?
– Wróciłam o dwudziestej pierwszej. Ojciec godzinę później. Siedzieliście pod drzwiami. Ten chłopiec o czerwonych włosach powiedział mi co się stało i wniósł cię do mieszkania. Już spałaś.
Byłam zszokowana. Kastiel…
– Zbieraj się i jedziemy. Noga nie może czekać. Powinnyśmy to zrobić wczoraj, ale nie chciałam cię budzić.
Przebrałam się, zeszłam (sama nie wiem jak) na dół i matka zawiozła mnie do szpitala. Po prześwietleniu lekarz stwierdził, że mam pękniętą kość jakąś tam (w nodze). Wiedziałam to bez prześwietlenia…
Założyli mi gips. Byłam na niego skazana przez dwa miesiące. Mogłam otrzymać zwolnienie ze szkoły na tydzień, że z racji tego, że nienawidzę nadrabiać, wybrałam kule.
***

W poniedziałek w szkole trochę ciężko mi było się poruszać. Kilka razy uderzyłam się nogą o szafką. Alex chciała  wiedzieć kiedy i jak złamałam kończynę, gdzie, kto to widział… Po prostu wszystko. Opowiedziałam jej, że spadłam ze schodów w parku i jakiś miły nieznajomy mi pomógł. Nie chciałam jej mówić o Edenie, bo to plotkara i zaraz wiedziało by o nim całe liceum. pominęłam też Kasa i wycieraczkę. Nie znałam jej na tyle dobrze, by mieć pewność, że mogę jej ufać.

szłam korytarzem. Plecak bezładnie wisiał mi na jednym ramieniu. Myślałam o czarnookim. Nagle na kogoś wpadłam.
– Sandra, nic ci nie jest?
– Nie Nataniel. Wszystko gra.

WordPress Themes